Trema w śpiewie

Otrzymuję bardzo dużo wiadomości z zapytaniem jak radzić sobie z tremą. Temat tremy jest bardzo powszechny i w internecie możesz znaleźć całe mnóstwo informacji na ten temat. To, że zasycha Ci w gardle, pocą Ci się nadmiernie dłonie, biegasz co chwilę do toalety, a nogi robią się jak z waty – to zupełnie normalne zjawisko. Jeżeli kiedyś te objawy nie występowały, to wynikało to wyłącznie z faktu, że byłeś dzieckiem, pewnych rzeczy sobie nie uzmysławiałeś, nie przejmowałeś się, że słucha Ciebie całe mnóstwo osób.

Obycie sceniczne, czyli tak naprawdę radzenie sobie z tremą, to kwestia doświadczenia. Każdy występ będzie sprawiał, że scena będzie odkrywała przed Tobą coraz to nowe tajemnice, aż przestanie być zagadką – przestanie przerażać. Zazwyczaj, gdy otrzymasz oklaski – trema znika i wraca pewność siebie. Jeśli tak,
to zrób wszystko, by jak najszybciej zdobyć przychylną publiczność. Okrzyk powitania, zachęta do wspólnego śpiewania lub klaskania – to powinno zjednać Tobie widownię.

A może nie do końca jesteś przekonany co do swoich umiejętności, albo nie jesteś w 100% przygotowany do występu, a przez to boisz się, że okaże się on klapą? Pierwsza rada – zrób wszystko co w Twojej mocy, aby być perfekcyjnie przygotowany do występu. Jeśli coś pójdzie nie tak – trudno – zdarza się najlepszym, ale przed publicznym wykonaniem powinieneś mieć zawsze wewnętrzne przekonanie, że nic więcej nie mogłeś z siebie dać. To powinno dodać Tobie otuchy! Druga rada – nie przejmuj się tym co inni mówią o Tobie. 90% komentarzy jest przesyconych zazdrością, złośliwością i brakiem szczerości. Naucz się odróżniać konstruktywną krytykę od wszechobecnego bełkotu i wyciągaj z niej wnioski. To samo dotyczy publiczności. Jeśli nie uda Ci się występ – świat się nie zawali. Nie podchodź do występów jak do ostatniej szansy – wóz albo przewóz. Traktuj je jako kolejną możliwość nauki, sposobu na podnoszenie swoich umiejętności scenicznych, kolejne doświadczenie. Trzecia rada – myśl o teraźniejszości. Liczy się tylku tu i teraz. Głoboko wnikaj myślami w sens tekstu, który wykonujesz, interpretuj go, staraj się coś ludziom przekazać. Nie rozmyślaj o „niebieskich migdałach”, nie patrz się na twarze ludzi, nie pozwól się nikomu ani nieczemu rozproszyć. To Twoje „pięć minut”, więc zaprezentuj się jak najlepiej. Czwarta rada – bardzo praktyczna – przed publicznym wykonaniem uśmiechnij się, zacznij się śmiać. Głośno! Wręcz rechotać. Kilkadziesiąt sekund takiego oderwania to najlepszy sposób na zniwelowanie stresu. Natomiast tuż przed wyjściem na scenę skup się, uspokój myśli. Weź trzy głębokie, wolne wdechy. Zapewniam, że to pomaga. Powodzenia!


Zapraszam do zapoznania się z pozostałymi artykułami: