Za stary na naukę śpiewu

Na skrzynce pocztowej znajduję ostatnio wiele wiadomości, które można by sparafrazować:

„Bardzo chciałbym uczyć się śpiewać, ale jestem po trzydziestce. Czy coś da się z tym zrobić?”

Niestety. Na wiek nic nie poradzę, ale mogę pomóc z głosem:) Czy istnieje więc górna granica po przekroczeniu której musimy zapomnieć o realizacji młodzieńczych marzeń? Moim zdaniem nie. Owszem, z wiekiem nasze mięśnie wiotczeją, tracą swoją elastyczność. Proces ten dotyka również strun głosowych, które tak naprawdę są mięśniami. Jest to jedna z przyczyn zjawiska obniżania się głosu wraz z upływem lat. Tak jak już jednak pisałam – śpiew i muzyka zaczynają się w głowie. Jeżeli podejdziemy do nauki z zaangażowaniem i pasją, to ograniczenia fizyczne przestaną odgrywać wiodącą rolę.

Kilka lat temu na zajęcia uczęszczała do mnie Pani po sześćdziesiątce. Urzekła mnie swoją pokorą (przyjść na zajęcia do osoby, która mogłaby być jej wnuczką;)) oraz pasją do śpiewania. Przyznam się, że podczas tych zajęć to ja dużo więcej nauczyłam się niż moja Uczennica. Postawę tejże Pani można streścić jednym zdaniem:

Trzeba być świadomym swoich ograniczeń, ale nie powinny one być usprawiedliwieniem dla postawy pasywności.

Życzę wszystkim takiego podejścia! Radość ze śpiewu nie ma ograniczeń. Nawet wiekowych.

Zapraszam do zapoznania się z pozostałymi artykułami: